![]() |
|
Się dzieje
|
|
||||
2008 - Hey Jimi - Polskie gitary grają Hendriksa |
||
![]() Agora SA, ISBN: 978-83-7552-186-3 |
|
Największe przeboje Jimi Hendriksa w nowych aranżacjach polskich wirtuozów gitary znalazły się na krążku "Hey Jimi", który trafił do sprzedaży 29 kwietnia 2008 roku. Wydawnictwo powstało w związku z zaplanowaną na 1 maja 6. (i po raz drugi udaną!) próbą pobicia gitarowego rekordu Guinnessa we Wrocławiu. |
Recenzja Mirosława Pęczaka z tygodnika Polityka We Wrocławiu 1 maja blisko 2 tysiące gitarzystów zagrało "Hey Joe" Hendriksa, co nie tylko przyniosło rekord odnotowany w Księdze Guinnessa, ale też uświadomiło, że nieżyjący od 38 lat amerykański geniusz gitary wciąż cieszy się u nas wielką popularnością. Nie dziwi przeto pomysł wydania płyty "Hey Jimi. Polskie gitary grają Hendriksa". Nie dziwi również, że pierwsze skrzypce, pardon, gitary, grają tu akurat ci, dla których Hendrix był pokoleniowym idolem i duchowym nauczycielem - Zbigniew Hołdys, Wojciech Waglewski, Leszek Cichoński czy Jan Borysewicz. Znakomite jest otwierające album wykonanie "Fire" przez Hołdysa, którego wspomaga syn Tytus i oby oznaczało to trwalszy powrót Zbyszka na scenę, bo forma najwyraźniej mu dopisuje. Nie gorzej wypadają dawno nie słyszani Marek Raduli i Winicjusz Chrust. Ciekawe są jazzujące improwizacje Cichońskiego, subtelność Waglewskiego, tudzież brawura Jacka Królika. Ten hołd złożony Hendriksowi jest zatem - i owszem - popisem polskich artystów, nie tylko jednak odtwórczym, bo w zasadzie każdy wnosi tu swoją wrażliwość i własne odczytanie oryginałów. |
Recenzja Jacka Podlewskiego z portalu Merlin.pl Muszę przyznać, że gdy usłyszałem po raz pierwszy o wydaniu tej płyty, lista biorących udział w przedsięwzięciu muzyków mocno rozbudziła moje oczekiwania. Jak okazało się później, nie na darmo - polska elita gitarowa dobrze się spisała. Trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia, jeśli chodzi o skład "wioślarzy", których słyszymy, choć każdy pewnie dopisałby chętnie do nich kilka nazwisk (w moim przypadku byliby to Zbigniew Krebs i Dariusz Kozakiewicz). Podobnie jest z repertuarem - chociaż brakuje takich klasyków jak "Hey Joe", "Purple Haze" czy "Foxey Lady", to dobór kompozycji jest i tak satysfakcjonujący - dobrze oddaje różnorodność i bogactwo dorobku Hendriksa. Większość artystów postawiła na wierność oryginałom - co chwila odzywa się czyjś ognisty przester i wyrazisty groove sekcji rytmicznej. Jednak niemal każde nagranie nosi na sobie piętno osobowości interpretatorów - Jacek Królik gra jak zwykle z pełną wirtuozerią, lecz, jako że jest dojrzałym, doświadczonym gitarzystą nie pozwala technice przyćmić muzyki, zaś basowa solówka Krzysztofa Ścierańskiego z "Third Stone From The Sun" równie dobrze sprawdziłaby się w którejś z jego autorskich kompozycji. W tym samym utworze Marek Raduli raczy nas zagrywkami z pogranicza stylu Jimiego i Carlosa Santany. Chyba najbliżej samego Hendriksa jest Jan Borysewicz, który wykonał mniej znany, ale znakomity utwór "Power of Soul" z takim ogniem, że przez kilka minut staje nam przed oczami Woodstock '69. Niewątpliwie wyróżnia się delikatna, jazzująca interpretacja "The Wind Cries Mary" Wojciecha Waglewskiego. Brawa należą się też Zbigniewowi Hołdysowi za oryginalny pomysł wykorzystania fletu w "Fire", co nadało temu mocnemu z założenia kawałkowi artrockowego charakteru. W zasadzie trudno wskazać tutaj słabszy utwór czy kiepskie wykonanie. Mnie osobiście najmniej przypadł do gustu "Voodoo Child" Leszka Cichońskiego, który postawił na mroczny nastrój zamiast dynamiki i "wykopu"; (a wiem, że potrafi zagrać ten numer inaczej, było się na paru koncertach), ale niektórym może się akurat takie podejście bardzo spodobać. Nie sposób pominąć doskonałej roboty, którą wykonali na "Hey Jimi" zaproszeni wokaliści. Sebastian Riedel śpiewa "Red House" i autorski utwór Leszka Cichońskiego "Thanks Jimi" (jedyna piosenka niepochodząca z repertuaru Hendriksa) tak, że ojciec mógłby być z niego dumny. Błyszczy też Ewelina Flinta w "Little Wing", zaś Małgorzata Stępień brzmi w "Crosstown Traffic" jak diva soulu. Koniecznie muszę też wspomnieć o doskonałej oprawie krążka - w stylowej okładce znajdziemy kolorową książeczkę ze wspomnieniowym tekstem Zbigniewa Hołdysa poświęconym Hendriksowi, a także licznymi zdjęciami. Zaś po włożeniu CD do napędu komputera możemy zapoznać się z gitarową miniszkółką "Rekordowe ABC gitarzysty". Wszystko to potwierdza, że płyta jest nie tylko wydarzeniem artystycznym, lecz także gruntownie przemyślanym projektem. Album "Hey Jimi" okazał się bardzo udanym przedsięwzięciem. Pozostaje tylko czekać na następną okazję, kiedy polska gitarowa śmietanka połączy siły. |
W nagraniu wzięli udział wybitni polscy gitarzyści, m.in. Zbigniew Hołdys, Leszek Cichoński, Marek Raduli, Wojciech Waglewski i Ryszard Sygitowicz. Na "Hey Jimi" znalazło się 12 przebojów Hendriksa w ich wykonaniu, np. "Voodoo Child", "Angel", "Fire" i inne. Oprócz muzyki na płycie zostało zamieszczone "Rekordowe ABC gitarzysty" - multimedialny kurs gry na gitarze, prowadzony przez Leszka Cichońskiego. Do płyty dołączono książeczkę, zawierającą esej Zbigniewa Hołdysa o Jimi Hendriksie, materiały o historii bicia gitarowego rekordu Guinnessa oraz promocję Wrocławia - "Wrocław, miasto spotkań". 01 Zbigniew Hołdys - Fire 02 Leszek Cichoński - Voodoo Child 03 Wojciech Waglewski - The Wind Cries Mary 04 Jacek Królik & Ryszard Sygitowicz - Crosstown Traffic (featuring Małgorzata Stępień) 05 Jan Borysewicz - Power of Soul 06 Cichoński & Riedel & Styczyński - Little Wing (featuring Ewelina Flinta) 07 Ryszard Sygitowicz & Jacek Królik - Angel 08 Cichoński & Riedel & Styczyński - Red House 09 Vintage (Mieczysław Jurecki) - Wild Thing 10 Marek Raduli & Krzysztof Ścierański - Third Stone from the Sun (fragment) 11 Wojtek Klich - Manic Depression 12 Leszek Cichoński & Marek Raduli (wokal - Sebastian Riedel) - Thanks Jimi (fragment) |
| Opracowanie - jkw. |
||
|
|
|||
| Δ 3.I'2K9 |
|
||
|
<<<
Strona główna witryny Marka Raduli |
Gitary |
Sprzęt |
Mapa witryny |
Aktualności |